Marzec
Kwiecień
Maj
Czerwiec
Lipiec…
Żyje.
Mam się bardzo dobrze, zacząłem pracę, przestałem pisać, nie miałem czasu dla znajomych, kobiety, dla siebie. 12/13/14 godzin zmiany i tak 2/2. Czasami 3/1. Praca, sen, śniadanie, praca, sen, sen, sen, dzień wolny, praca… Przyprawia człowieka o depresje. Skończył się czerwiec. Zrobiłem sobie irokeza, “zwolniłem się dyscyplinarnie”, jestem z powrotem. Szczęśliwy. Bez pieniędzy. Nie dostałem jeszcze ostatniej wypłaty.
Reasumując, wraca biedny, wolny, wesoły, szczęśliwy – Wojtek. łuuhuu.
Życie staje się prostsze gdy nie masz wyboru.

Sierpień 9th, 2010 at 22:50
Welcome back
Sierpień 24th, 2010 at 11:00
no dobrze, to czekam na jakieś historie etyczno-umoralniające skruszonych wyznawców alkoholu !