Ella Fitzgerald – pierwsza dama piosenki

Ella FitzgeraldElla Fitzgerald

pierwsza dama piosenki

Niezwykle ciężko jest pisać o historii, której się nie było świadkiem. Można koloryzować fakty. Można udawać emocje, ale pisać o niej jest naprawdę ciężko. I Tak wygląda sprawa z Ellą Fitzgerald, tak wygląda sprawa z tonami historii jazzu, których złożoność lśni i zaprasza do lektury, ale nie mogę znaleźć szafy, która wprowadzi mnie w ten świat. Poza szafą grającą.

Ella Fitzgerald to w historii, nie tylko jazzu, ale i muzyki popularnej, osobowość niezwykła. 57 lat wspaniałej kariery, ponad 40 milionów płyt sprzedanych z jej nagraniami, 13 nagród Grammy, najbardziej prestiżowych w branży muzycznej. Fakty mówią same za siebie, ale nie mówią jednego – na czym polega ten fenomen, który zaprowadził ją na sam szczyt wokalistyki. I choć Ellę zna prawie każdy, nie wszyscy mają możliwość poznać zjawisko, którym jest Miss Fitzgerald. Obecnie mamy do czynienia tendencją do muzyki pozbawionej emocjonalnego wkładu. Coraz więcej utworów tworzonych jest bez użycia prawdziwych instrumentów, śpiew elektronicznie modulowany, a całość wygładzona przez producenta. To co kiedyś było nowością, teraz stało się standardem. W takich chwilach mamy jeszcze większą okazję dostrzec piękno lat minionych, w których głównymi atutami muzyki były emocje, które przekazywała oraz charyzmatyczność wykonawców. Kto wie, czy Ella w obecnych czasach zostałaby w ogóle zauważona, biedna, otyła kobieta, z pięknym głosem, ale brakiem śmiałości i aparycji. Podobny scenariusz przytrafił się Evie Cassidy, która nie rozwinęła swych skrzydeł przed śmiercią w 1996 roku.

Początki…

…powróćmy do roku 1917, 25 Kwietnia, kiedy to w mieście Newport News urodziła się Ella Fitzgerald. Było to niewielkie miasto w stanie Virginia w stanach zjednoczonych, a warunki do życia były powiedzmy… bardzo ograniczone. Sama sytuacja społeczna skazywała czarnych na radzenie sobie we własnym gronie. Wszechobecne uprzedzenia rasowe były na porządku dziennym, prawnie równości ludność afro amerykańska doczekała się dopiero w latach 60-tych. Ella urodziła się w rodzinie bardzo ubogiej. Ojciec, Wiliam Fitzgerald był w latach 20-tych kierowcą wozu do przeprowadzek, natomiast matka Tempie praczką. Po śmierci matki przyszły dla Elli ciężkie chwile tułaczki i biedy. W 1934 roku pracowała dorywczo po ulicach Nowego Jorku, mieszkała gdzie popadnie. Przez całą swoją młodość Ella wykazywała zdolności głównie taneczne, i wydawało się, że to będzie jej największą pasją, jednak w listopadzie 1934 roku zdecydowała się wystartować w konkursie talentów organizowany przez Apollo Theatre. Ella, miała tańczyć, ale wskutek konkurencji tancerek zdecydowała się śpiewać. I wygrała. Po roku udało się, głównie dzięki pomocy Charlesa Lintona, opiekuna jej talentu przez ostatni rok, wcielić do orkiestry Chicka Webba, znanej już wówczas w środowisku jazzowym.

Tak – mimo trudnych początków Ella zaczęła się pokazywać coraz szerszej publiczności, głównie dzięki radiu, i strategii popularności Webba, który chciał osiągnąć sukces komercyjny za wszelką cenę. Orkiestra, również dzięki talentowi Elli Fitzgerald już w 1938 roku osiągnęła duży sukces komercyjny. Rozwój radia pozwalał zespołom zaistnieć w jeden wieczór na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Po śmierci Webba w 1939 roku zespół stracił swojego lidera i stopniowo podupadał, by w 1942 roku ostatecznie zakończyć swoją działalność. Z pewnością, mimo ciężkich początków Ella miała dużo szczęścia na początku swojej kariery, choć z drugiej strony to szczęście zawdzięcza swojemu talentowi. Ella była bardzo nieśmiałą i pełną kompleksów osobą. Przed każdym występem stresowała się niesamowicie i przywiązywała wielką wagę do opinii innych. Niezaprzeczalne jest jednak to, że śpiewając czuła się spełniona.

Zastanawiając się nad jednym nagraniem, które dokładnie ukazuje fenomen Elli Fitzgerald, natknąłem się na wersję video utworu <<Mr. Paganini>>, z 1968 roku, w czasach gdy Ella była już w pełni wykształtowaną gwiazdą. Poezja z jaką Ella śpiewa, łatwość scatowania, pewność, którą promieniuje podczas śpiewania pozwala dostrzec znaczną część geniuszu i legendę Elli Fitzgerald. Pierwszej damy piosenki.

W latach 1940-1960 z pewnością największą rolę w sukcesie Elli odegrał Norman Grantz. Człowiek, który potrafił za pożyczone pieniądze zorganizować, a co ważniejsze, odpowiednio nagłośnić serię koncertów jazzowych, które już krótko po powstaniu zapisały się na stałe w historii jazzu. Mowa tutaj o serii Jazz at The Philharmonic, która Ellę wciągnęła w swe szeregi, natomiast całą rzeszę wspaniałych jazzmanów pokazała światu jako nieoszlifowane diamenty.

Zastanawiałem się, jak rozwinęła by się kariera Elli, gdyby te lata spędziła tylko i wyłącznie pod skrzydłami wytwórni Decca, z którą mimo JATP była wciąż związana, przez co nagrania z serii Normana Grantza z udziałem Elli nie mogły być publikowane. Wydaje mi się, że mocno komercyjne nastawienie Decca, sprowadziłoby Ellę bardziej na drogę popu niż jazzu, a jej gwiazda nie świeciłaby tak, jak świeci teraz. Ale to wyobrażenie pozwala mi zrozumieć, że nie wystarczy mieć w branży muzycznej talentu, charyzmy, nie jest ważnym kim się jest, ale kto cię promuje. Na szczęście w przypadku Elli nie była to promocja pozbawionej talentu wokalistki. Odpowiednia proporcja między zdolnościami organizacyjnymi Normana i niemała dawka geniuszu Elli dały obojgu sukces, który nie opuścił ich już do końca. Można by pisać o późniejszych sukcesach Elli całymi stronami, ale to chyba nie o to chodzi. Ella, dzięki swojej skromności, dziewczęcości nawet w podeszłym wieku potrafiła oczarować niemalże każdego. Młodego, starszego, z wykształceniem podstawowym, średnim, wyższym. Robotnika, biznesmena, prezydenta. I to jest chyba moc i fenomen, o którym nie przestajemy mówić.

I tak oto dochodzimy do punktu wyjścia. Niektórzy lubią słuchać, niektórzy czytać, niektórzy oglądać. Jedno jest pewne, geniuszu, wrażliwości, fenomenu nie da się wyczytać, je trzeba poczuć. Dlatego czytelniku, oderwij się od lektury i poczuj na własnej skórze, kim tak naprawdę dla Ciebie jest pierwsza dama piosenki, Ella Fitzgerald. Bo emocji nie da się wyczytać.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.